Kiedy NGO zostaje samo z misją

Przeczytałam dziś komentarz Karoliny Cyran-Juraszek na ngo.pl. Zatrzymałam się przy jednym zdaniu:

To nie jest spór o wygodę organizacji. To spór o jakość usług publicznych i państwa”. 

I pomyślałam, że bardzo łatwo zgubić sens tej dyskusji. Kiedy rozmawiamy o konkursach, procedurach,
dotacjach, finansowaniu – często skupiamy się na systemie: liczbach, regulaminach, terminach. Tylko, że
na końcu każdej z tych rozmów stoi człowiek. Kobieta, która zdecydowała się na odejść od przemocy,
która szuka miejsca, gdzie ktoś pomoże jej poukładać życie. Dziecko, które w końcu mówi swoim lęku.
Senior, który po śmierci współmałżonka wraca do pustego mieszkania i próbuje odnaleźć się w świecie.
Tym, który nagle zrobił się dużo większy i dużo bardziej samotny.

Ci ludzie nie pytają, z którego programu finansowana jest pomoc.


Nie interesuje ich numer konkursu ani wysokość wkładu własnego. To co jest dla nich najważniejsze – nadzieja. Przychodzą, bo chcą wierzyć że po drugiej stronie będzie człowiek, od którego otrzymają przede wszystkim pomoc. Od 18 lat prowadzę Fundację A.R.T. i odnoszę wrażenie, że NGO funkcjonują pomiędzy dwiema rzeczywistościami. Z jednej strony słyszymy, jak ważna i potrzebna jest nasza praca, bo tworzymy wsparcie dla lokalnych społeczności. Z drugiej strony na przestrzeni roku żyjemy od konkursu do konkursu, od decyzji do decyzji, od projektu do projektu. A pomimo tego budujemy zespoły, tworzymy miejsca wsparcia, odpowiadamy również na potrzeby mieszkańców. Jednocześnie nie mamy pewności, czy za kilka miesięcy nadal będziemy mogli robić w dalszym ciągu to samo.

To paradoks, który trudno zrozumieć.


Bo nikt nie zastanawia się, czy za pół roku w dalszym ciągu będzie potrzebna pomoc psychologiczna dla dzieci.
Nikt nie pyta, czy przemoc domowa zakończy się wraz z końcem projektu. Nikt nie zakłada, że samotność seniorów będzie trwała tylko do końca okresu finansowania. Problemy społeczne nie dostosują się do cyklu konkursowego. Ludzkie życie również nie.

Rozmowa o wygodzie NGO


Dlatego rozmowa o stabilnym finansowaniu organizacji społecznych to głównie temat, czy człowiek w kryzysie otrzyma pomoc kiedy jej potrzebuje, a specjalista zostanie w organizacji, czy poszuka stabilności gdzie indziej.
Czy relacje, doświadczenie, ale też zaufanie budowane przez lata będą mogły dalej nieprzerwanie służyć ludziom. Organizacje pozarządowe nie chcą być bohaterami. Nie chcą też codziennie udowadniać, że są potrzebne.
Nie chcą prowadzić nieustannej walki o przetrwanie. Chcą robić to, do czego zostały powołane – pomagać.

Towarzyszyć.

Budować społeczności.


Być tam, gdzie człowiek zostaje sam ze swoim problemem. Bo kiedy organizacja zostaje sama z misją, prędzej
czy później rachunek za ten stan rzeczy płaci ktoś inny. Płaci go człowiek, który nie otrzymał pomocy na czas.
A na to jako społeczeństwo nie powinniśmy się godzić.


A ty możesz wspierać bezpłatne działania dla Potrzebujących przez cały rok.

Interesują cię historie jak ta? Zapraszamy do odwiedzenia stron marek Fundacji A.R.T.:


Pociąg do Profilaktyki – poświęcony profilaktyce dziecięcej i działaniom #pociągudoprofilaktyki,

Fundacja A.R.T. – poświęconej działaniom Fundacji i wszystkich marek,

Klub Seniorów Silver Stars – poświęconej społeczności praskich seniorów,

Grupa Fundamenti – poświęconej biznesowi i tematom kultury organizacyjnej,

Manager na Obcasach – poświęconej kobietom i kobietom w biznesie,

Praski CSR – poświęcony tematowi przemocy i jej przeciwdziałaniu,

Zdjęcie: od lat krąży w Internecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zamknij
tiktok
x